Podatek katastralny w Polsce odwołany

Jarosław Jędrzyński
Jarosław Jędrzyński

Data publikacji: 18.06.2019, Data aktualizacji: 13.09.2021

Średnia ocen 3/5 na podstawie 68 głosów

Podatek katastralny w Polsce odwołany
Czy odwołanie podatku katastralnego w Polsce faktycznie powód do radości? Komentarz eksperta RynekPierwotny.pl.

Kiedy już mogło się wydawać, że prawdopodobieństwo zastąpienia w Polsce podatku od nieruchomości, wraz z podatkiem rolnym i leśnym podatkiem katastralnym z wolna się materializuje, prezes rządzącej partii nieoczekiwanie, acz dość kategorycznie wykluczył taką możliwość. Co ciekawsze, domyślnie z perspektywą „raz na zawsze”. Pytanie, co to oznacza i czy jest to aby faktycznie najlepsza z możliwych wiadomość dla rodaków.

Likwidacja użytkowania wieczystego, które z początkiem br. zostało przekształcone we własność, wydawało się być niezbędnym elementem uporządkowania i ujednolicenia rynku nieruchomości w celu uproszczenia ewentualnej, przewidywanej w bliższej lub dalszej perspektywie powszechnej taksacji nieruchomości, czyli procesu poprzedzającego wprowadzenie podatku katastralnego. Także obowiązujące od początku roku zmiany w ustawach podatkowych wprowadzające daninę od przychodów z budynków, zdawały się być krokiem w kierunku powszechnej zmiany sposobu opodatkowania nieruchomości. Tymczasem jak się okazuje, do długiego już katalogu obietnic wyborczych została dopisana jeszcze jedna, tym razem wykluczająca jakiekolwiek zmiany opodatkowania nieruchomości w Polsce.

Wartość zamiast powierzchni

Na pozór niepozorna różnica pomiędzy podatkiem katastralnym, a obowiązującym od lat w Polsce tym tradycyjnym od nieruchomości, polega na sposobie ich naliczania. W pierwszym przypadku, jak zresztą sama nazwa wskazuje, naliczany jest od wartości katastralnej nieruchomości, w drugim na opodatkowaniu powierzchni.

Różnica jest jednak zasadnicza, jeśli porównać różne warianty stawek obu odmian nieruchomościowej daniny. Wersja katastralna w każdym przypadku wydaje się być zdecydowanie bardziej niekorzystna dla portfeli rodzimych podatników, a dla większości z nich praktycznie nie do przyjęcia.

Sęk w tym, że w przypadku zdecydowanej większości krajów unijnych, nie tylko tych o najbardziej zaawansowanych rozwojowo gospodarkach i rynkach nieruchomości, podatek katastralny jest obowiązującą normą. Pytanie, dlaczego to co jest sprawdzone i z powodzeniem praktykowane za granicą, w żadnym wypadku jest nie do przyjęcia na krajowym podwórku.

W Unii Europejskiej kataster standardem

Na dziś dzień w UE standardową formą opodatkowania nieruchomości jest kataster. Przyjęte w poszczególnych krajach rozwiązania nie są oczywiście jednolite, a same sposoby naliczania podatku, połączone nieraz z rozbudowanym systemem ulg i zwolnień, bywają dość skomplikowane.

Różne też bywają same stawki podatkowe od zaledwie 0,18 proc. w Irlandii do średnio licząc prawie 2 proc. w Niemczech. W Wielkiej Brytanii obowiązuje zasada progresji w zależności od wartości domów czy mieszkań, które są kwalifikowane według wyceny do jednej z ośmiu grup podatkowych. Z kolei Francuzi i Belgowie przyjęli jako podstawę wymiaru nieruchomościowej daniny nie samą wartość nieruchomości, ale odpowiedni procent hipotetycznej wysokości dochodu, jaki przedmiotowa nieruchomość mogła by w ciągu roku wygenerować na rzecz swojego właściciela.

Wbrew pozorom podatek katastralny nie jest wyłącznie domeną państw o najbardziej ugruntowanej pozycji gospodarczej i wysokim stopniu zamożności. Świadczy o tym przyjęcie tego typu rozwiązań fiskalnych w krajach bałtyckich, a także w Czechach czy na Słowacji, a więc w krajach nieco niżej od Polski notowanych przez Eurostat w poziomie średnich zarobków. Tym sposobem wszystkie kraje unijne graniczące z Polską dość dawno już mają za sobą wprowadzenie podatku katastralnego, czyniąc z naszego kraju swoistą enklawę. Pytanie, czy nie jest to aby enklawa cywilizacyjnego cofnięcia.

Podatek katastralny, chyba jednak dość szczęśliwie dla Polski, nie jest obligatoryjnym wspólnotowym prawem, nie podlega więc procesom dostosowawczym do standardów UE. Jak się jednak okazuje, wiele państw nie tylko w Europie ale i na całym świecie wybrało właśnie tę formę opodatkowania nieruchomości. Kataster powinien tym samym mieć optymalny charakter połączony z szeregiem zalet i wymiernych korzyści natury gospodarczej. Czy tak jest w istocie?

Kataster najlepszym wyborem?

Podatek katastralny jest podatkiem lokalnym, istotnie zwiększającym dochody gmin, przez co walnie przyczynia się do przyśpieszenia zagospodarowania ich terenów, budowy infrastruktury i optymalnego rozwoju gospodarki przestrzennej. Poważną zaletą tej formy opodatkowania jest silne stymulowanie obrotu gospodarczego nieruchomościami, przez co dochodzi do przyśpieszenia zagospodarowania często bardzo atrakcyjnych, acz nie wykorzystanych zgodnie z przeznaczeniem terenów. 

Kataster poza tym zdecydowanie cywilizuje szeroko pojęty rynek nieruchomości, głównie poprzez uporządkowanie kwestii własnościowych, podniesienie bezpieczeństwa obrotu nieruchomościami, czy wreszcie ograniczenie wolumenu inwestycji spekulacyjnych.

Tymczasem pomimo tak wielu zalet wprowadzenie podatku katastralnego w Polsce to w powszechnej opinii perspektywa rodem z katastroficznego filmu, nie tylko z punktu widzenia rodzimej mieszkaniówki, czy całego krajowego rynku nieruchomości, ale wręcz w szeroko pojętym wymiarze społecznym.

Kataster w Polsce niczym Armagedon

Idea opodatkowania właścicieli nieruchomości podatkiem katastralnym pojawiła się w Polsce już w pierwszych latach transformacji ustrojowej, a więc z górą ćwierć wieku temu. Jednak pierwszym poważnym aktem prawnym zawierającym obszerną metodykę taksacji krajowych nieruchomości była ustawa z 21 sierpnia 1997 roku o gospodarce nieruchomościami. Rozdział 2. działu IV tejże ustawy pod wymownym tytułem „Powszechna taksacja nieruchomości” w czternastu artykułach zawiera szczegółową instrukcję powołania w Polsce do życia instytucji katastru nieruchomości.

Jak wiadomo przepisy ustawy w tym zakresie po dziś dzień pozostały martwym zapisem. Stało się tak pomimo faktu, że jeśli nie wszyscy, to z pewnością zdecydowana większość ministrów finansów w historii III RP i rodzimych największych autorytetów z dziedziny ekonomii, to zdeklarowani zwolennicy podatku katastralnego.

Mimo wszystko do dnia dzisiejszego, pomimo kilku prób i podejść poprzednich rządów, nie zdecydowano się ostatecznie na powszechną taksację krajowych nieruchomości i zmianę sposobu ich opodatkowania, nawet pomimo szeregu korzyści, jakie stałyby się nie tylko udziałem krajowych samorządów, ale przede wszystkim budżetu centralnego. Przyczyna tego jest oczywista, a wyjaśnia ją już nawet najprostsza symulacja wprowadzenia podatku katastralnego nieruchomości w Polsce.

I tak przy 1-procentowej stawce uznanej za europejską normę daniny, obciążenie podatkiem od posiadanej w kraju nieruchomości wzrosłoby średnio 50-krotnie. Tym samym zarabiający średnią krajową Kowalski musiałby poświęcić cały miesiąc pracy tylko na opłacenie podatku od posiadania swoich skromnych dwóch pokoi w bloku. Z kolei właściciel przeciętnego domu musiałby wyłożyć zamiast kilkuset złotych nawet 5-10 tys.

Wprowadzenie w Polsce podatku katastralnego w standardowej dla warunków europejskich wysokości 1 proc. wywołałoby więc trudne do przewidzenia skutki natury społeczno-ekonomicznej. Prawdopodobnie zdecydowanej większości właścicieli mieszkań i domów nie byłoby po prostu stać na tego typu obciążenie. Tym bardziej, że w Polsce pozostałe podatki do najniższych nie należą, a realne obciążenie podatkowe jest w sposób drastyczny odwrotnie proporcjonalne do osiąganych dochodów, ponad miarę obciążając słabiej sytuowanych Polaków.

Z kolei rynek nieruchomości mieszkaniowych zareagowałaby prawdopodobnie niekontrolowanymi ruchami cen. W ramach swoistego wywłaszczenia wyprzedawane byłyby atrakcyjne i duże mieszkania w lepszych lokalizacjach, poszukiwane z kolei tanie i byle jakie lokale na miejskich peryferiach. Znacznie spadłyby też ceny domów, wyprzedawanych masowo przez gorzej sytuowanych właścicieli, głównie emerytów. Poważny problem mieliby też spłacający kredyty hipoteczne, z czasem także i deweloperzy, a mieszkaniowi najemcy musieliby się liczyć z ostrym ruchem w górę czynszów najmu. Jednym słowem to perspektywa swoistego Armagedonu na rynku mieszkaniowym.

Czy to na pewno powód do radości?

Problematyka podatku katastralnego jest przede wszystkim dość krępującym świadectwem pewnego, jednak dość istotnego opóźnienia rozwojowego rodzimego rynku nieruchomości. Co gorsza jednak, jest to niestety również najlepszy dowód wciąż bardzo głębokiego niedopasowania średniego poziomu płac i dochodów w Polsce do cen nieruchomości mieszkaniowych, a innymi słowy, zbyt niskiej i za wolno rosnącej dostępności cenowej mieszkań i domów.

W tej sytuacji dla Polaków o wiele lepszą wiadomością od tej absolutnie wykluczającej ewentualność podatku katastralnego, była by zapowiedź jego wprowadzenia w perspektywie np. najbliższej dekady. Z tym jednak zastrzeżeniem, że z jednoczesnym zapewnieniem o osiągnieciu takiego poziomu zamożności mieszkańców kraju w tym okresie, przy którym tego typu danina byłaby mało znaczącym obciążeniem domowego budżetu przeciętnego Kowalskiego.  

Tymczasem z samego szczytu władzy niedawno dotarł do społeczeństwa sygnał, że równo 30 lat po transformacji ustrojowej w Polsce nie tylko nie ma społeczno - ekonomicznych warunków do wprowadzenia podatku katastralnego, ale co gorsza nie ma też widoków na zaistnienie takich warunków w jakiejkolwiek przewidywalnej przyszłości. Pytanie, czy w tej sytuacji jest się naprawdę z czego cieszyć.

 

Jarosław Jędrzyński
Jarosław Jędrzyński

Znany i ceniony analityk rynku nieruchomości, piszący m.in. dla portalu RynekPierwotny.pl. Jego artykuły i komentarze pojawiały się w czołowych mediach w Polsce.

Subskrybuj RynekPierwotny.pl w Google News

PODZIEL SIĘ:

OCEŃ ARTYKUŁ:

4 Komentarze

Komentowanie dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników.
  • Karina Trzebińska

    W Unii Europejskiej standardowo nauczyciel zarabia 3 tys. euro, a nie 3 tys. zł. To może przejdźmy najpierw na standardowe wynagrodzenie budżetówki, a potem na standardowe podatki. Ja niestety jestem nauczycielem. Moja Gmina nie dopłaca do mojej pensji drugie tyle co daje państwo tak jak to jest w Warszawie, albo w Krakowie i w innych bogatych miastach. Dodatek motywacyjny jest z reguły niższy od 300 zł. Z czego mamy płacić ten podatek? Z 3500 tys. zl wypłaty? Do tego od domniemanej wartości, która ciągle rośnie, bo podobno Ukraińcy mieszkania w Polsce wykupują. Popukajcie się po głowie wielcy dzinnikarze z wielkich miast.

    23 kwietnia 2021, 22:44
  • Jan Kowalski

    Autor jakoś nie może się określić. Skoro kataster jest taki dobry i wyciągnie nas z ekonomicznego zacofania, to niech mnie spróbuje przekonać i niech wymieni swoje argumenty. Może się uda... Argument, że gminy, powiaty, etc. będą się rozwijały, jest nieco dęty... Wiadomo, że jak sie komuś nasra kasy, to gdzieś ją musi zainwestować. Zakładając, że kataster jest wprowadzony, zastanówmy się jakie będą tego konsekwencje... Ten co ma nieruchomść i będzie musial bulić, będzie albo szukał żródła sfinansowania swojego podatku (np. wzrost czynszów najmu), albo ożeni swoją nieiruchomość (spadek cen nieruchomości). To w dużej mierze zależy od skali podatku, ale tak czy siak konsekwencje będą "bolały"...

    9 lipca 2019, 22:40
  • Jack

    Podatek katastralny do tragedia dla zwykłych obywateli, wprowadzenie tego podatku doprowadzi do zubożenia społeczeństwa oraz rozkręci w sposób absurdalny ceny najmów i cen nieruchomości co przełoży się na podwyżki cen prawie wszystkich produktów. Argumentacja autora,że w ten sposób samorządy będą miały więcej kasy na rożnego rodzaju inwestycje jest przesadzona i niewspółmierna do kosztów jakie poniosą obywatele. Przykłady państw w UE mają się nijak do rzeczywistości np. Włosi z gigantycznym deficytem przekraczającym 120% PKB, i najdroższymi nieruchomościami w Europie?, jaki więc spadek cen nieruchomości? , nie mówiąc o czynszach najmu przekraczających niekiedy kilka tysięcy euro miesięcznie za wynajem mieszkań. Podatek katastralny ma na celu głownie wydrenowanie kasy z kieszeni obywateli i nic więcej, żadnych pozytywnych aspektów!. Artykuł jest tak naciągany, że powiem "rzygać się chce".

    6 lipca 2019, 12:05
  • Trzezwy Umysl

    Czy ja dobrze rozumiem przeslanie autora, ze brak kolejnego idiotycznego i przerastajacego kieszenie Polakow podatku nazywa on cywilizacyjnym cofnieciem? Za kontrprzyklad podawane Czechy, ze niby maja nizsze zarobki niz w Polsce - chcialbym zapytac niby od kiedy? Ciekawy temat, ale w takim tonie czytac sie tego nie da. Nie wszystko, co ma zastosowanie na Zachodzie, powinno sie stosowac u nas. Prawda jest taka, ze kataster to pozbawienie duzej czesci Polakow prywatnej wlasnosci, w jakie rece przejdzie wtedy wlasnosc, doskonale wiemy. Niestety wg mnie artykul grubo sponsorowany, albo autor ma jakies strasznie dziwne poglady...

    21 czerwca 2019, 07:37

Artykuły powiązane

Regionalne

Rynek nieruchomości

Wiadomości

Wnętrza

Inne

Udostępnij
Twoja przeglądarka nie jest obsługiwana

Nowa odsłona RynkuPierwotnego została stworzona w oparciu o najnowsze technologie zapewniające szybsze działanie serwisu i maksymalne bezpieczeństwo. Niestety, Twoja aktualna przeglądarka nie wspiera tych technologii.

Sugerujemy pobranie najnowszej wersji jednej z poniższych wyszukiwarek: