Wiadomości mieszkaniowe

Marcin Moneta

Marcin Moneta

Nieruchomości - Finanse - Porady

Oddaj swój głos!

Średnia ocen 3/5 na podstawie 10 głosów

Co jest dziś standardem na rynku pierwotnym?

Winda, parking podziemny, a może recepcja? Sprawdzamy jakie wymagania mają obecnie klienci.

Co jest dziś standardem na rynku pierwotnym?

Rosną wymagania klientów, jeśli chodzi o powierzchnie wspólne i dodatkowe wyposażenie nowych osiedli mieszkaniowych. Jeszcze kilkanaście lat temu parkingi podziemne były zarezerwowane dla nieruchomości z wyższej półki. Dziś  takie powierzchnie są standardem w budownictwie popularnym. To samo dotyczy wind w budynkach, ale także udogodnień kojarzonych z „luksusem” - np. własne jeziorka, saloniki rekreacyjne czy osiedlowe siłownie.

Czasy się zmieniają. Rozwój rynku nieruchomości siłą rzeczy prowadzi do wzbogacenia oferty dostępnej na rynku. Współcześni klienci bardzo różnią się od tych, którzy kilkanaście lat temu, w czasie pierwszego boomu rynkowego, przystępowali do poszukiwań „własnego M”. W międzyczasie pojawiły się nowe produkty inwestycyjne – takie choćby jak mikromieszkania, prywatne pokoje hotelowe, akademiki. Możemy też  wspomnieć choćby o małych metrażowo domach, osiedlach z ogródkami, z mariną, loftach itp.

Wszystko to musi pociągać za sobą zmianę standardów w zakresie nie tylko wykończenia, ale i organizacji części wspólnych – aranżacji powierzchni pod różne aktywności, udogodnień itp.

Bez windy ani rusz

Polskie gusta kształtowały się niejako w opozycji do czasów PRL, z którego wyszło nasze budownictwo. Wielka płyta była budowaniem tanim, na „jedno kopyto” i bez ekstrawagancji, choć trzeba przyznać, że dziś wiele osiedli z tamtych lat pozytywnie zaskakuje dobrym rozplanowaniem, przestrzennością, dużą liczbą skwerów i parków.

W latach 90' w nieruchomościach niewiele się działo. Po 2000 roku zaczęły natomiast w większym stopniu wyrastać nowe osiedla. W tamtych czasach za symbol prestiżu uchodził często już sam fakt, że osiedle było grodzone, z wjazdem na pilota, monitoringiem czy nawet budką ze stróżem. Do tego oczywiście dochodziły parkingi podziemne, niespotykane w czasach Polski Ludowej czy też w pierwszych latach 3 RP.

Dziś, gdy mamy za sobą już pierwszą bańkę na rynku nieruchomości i pierwsze załamanie, a wg niektórych jesteśmy właśnie w stadium kolejnej bańki, upodobania klientów są już zupełnie inne. Przede wszystkim absolutnym standardem na rynku pierwotnym są windy.

W ofertach deweloperskich prawie nie spotyka się inwestycji pozbawionych dźwigów osobowych. Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Infrastruktury z 2002 r.w dźwig musi być wyposażony: 

Budynek użyteczności publicznej, budynek mieszkalny wielorodzinny, budynek zamieszkania zbiorowego niebędący budynkiem koszarowym oraz każdy inny budynek mający najwyższą kondygnację z pomieszczeniami przeznaczonymi na pobyt więcej niż 50 osób, w których różnica poziomów posadzek pomiędzy pierwszą i najwyższą kondygnacją nadziemną, niestanowiącą drugiego poziomu w mieszkaniu dwupoziomowym, przekracza 9,5 m, a także mający dwie lub więcej kondygnacji nadziemnych budynek opieki zdrowotnej i budynek opieki społecznej należy wyposażyć w dźwig osobowy.

Jak już powiedzieliśmy – aktualnie winda jest właściwie pozycją obowiązkową nowego budownictwa, na rynku wtórnym z kolei coraz częściej wspólnoty czy spółdzielnie myślą o „dokładaniu” wind, zwłaszcza do popularnych czteropiętrowych bloków, w których wind brakuje. Dla ludzi, zwłaszcza starszych bądź młodych małżeństw  z dziećmi, żyjących na wysokich kondygnacjach może być to prawdziwa udręka, stąd też na rynku wtórnym  nieruchomości wind pozbawione, a położone wyżej, zazwyczaj mają niższą cenę.

Parking dla wybranych

W ciągu kilkunastu lat również parkingi podziemne stały się standardem już nie tylko dedykowanym budownictwu z wyższej półki, ale także inwestycjom w tzw. segmencie popularnym, kierowanym do szerokiego grona odbiorców.

Deweloperzy chętnie schodzą z parkowaniem pod ziemię, co nie powinno zresztą dziwić. Osiedla bez miejsc parkingowych będą postrzegane jako wyraźnie felerne. Z drugiej strony aranżacja parkingu na zewnątrz, „pod chmurką” to „marnotrawstwo” cennej powierzchni działki. Dlatego firmy wolą zejść z parkingami pod ziemię, zwłaszcza, że jeszcze dostaną za to pieniądze. W dużych miastach ceny miejsc parkingowych wynoszą minimum 15-20, a maksimum nawet ponad 50 tysięcy złotych.

Deweloper nie jest zobligowany, by dostarczyć tyle miejsc parkingowych, ile mieszkań lub ile samochodów. Co prawda – przywołane wcześniej rozporządzenie z 2002 roku mówi, że inwestor ma zapewnić miejsca postojowe dla mieszkańców i dla gości, ale na tym konkrety co do liczby tych miejsc się kończą. Rozporządzenie odsyła do warunków zabudowy. Precyzyjnie o liczbie miejsc parkingowych mówią natomiast miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego, ale tych, zwłaszcza w oddalonych lokalizacjach często jeszcze nie uchwalono.

Co, jeśli miejsca brakuje, bo wcześniej zarezerwowali je inni chętni, albo nie starcza nam budżetu na jego zakup? W takiej sytuacji trzeba radzić sobie samemu, albo płacić za wynajęcie parkingu podziemnego. Nie brak osób, które wykupują miejsca pakietowo, po to by je później wynajmować.

Generalnie – parkingi podziemne dziś już nie są żadnym luksusem – zdarzają się nawet w „tanich” inwestycjach. Pierwszy z brzegu przykład  z rynku warszawskiego, to inwestycja Osiedle Homara na Białołęce w Warszawie. Ceny mieszkań zaczynają się tam od 6 tys. zł/mkw, czyli wyraźnie poniżej stołecznej średniej cenowej, która wynosi już 9 tys. zł/mkw. W obiekcie przewidziano parking podziemny.

Recepcja, siłownia, salonik telewizyjny

Oferta deweloperska dostarcza nawet w przeciętnych cenowo obiektach coraz więcej udogodnień, powierzchni wspólnych dedykowanych różnym aktywnościom, które uatrakcyjniają inwestycje. W budynkach spotyka się m.in. recepcje, ale też pomieszczenia do relaksu, siłownie, sauny, baseny itp.

I tutaj obserwujemy, że dawny „luksus”  schodzi pod strzechy.  Dla przykładu – w inwestycji Nowe Włochy w Warszawie, gdzie ceny mieszkań zaczynają się  od niecałych 6 tys. zł/mkw. w pakiecie udogodnień są: ochrona całodobowa, plac zabaw, pomieszczenie rekreacyjne, monitoring, teren ogrodzony, internet, TV kablowa, własna kotłownia.

Firmy starają się aranżować przestrzenie do aktywności, bo doskonale wiedzą, że w dobie dużej podaży trzeba się wyróżnić. Organizacja własnego oczka wodnego i kilku ławek nie jest dużym wydatkiem, za to zdecydowanie lepiej prezentuje inwestycję na kartach folderów, czy po prostu w oczach klientów. I znów – niegdysiejsze ekstrawagancje są realizowane także na osiedlach przeciętnych cenowo. Przykładem może być projekt Ruczaj Park na warszawskim Wilanowie z mieszkaniami w cenach od 6200 do 7700 zł/mkw. Jak wylicza inwestor - wśród wyposażenia części wspólnych są: własny akwen wodny, ochrona całodobowa, plac zabaw, monitoring, teren ogrodzony, internet, korty tenisowe, siłownia plenerowa.

Jak więc widzimy – niegdysiejsze „luksusy” dla dzisiejszego klienta stają się powoli  „pozycją obowiązkową”.

 

Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami z rynku pierwotnego,
polub nasz fanpage Mieszkaniowe Inspiracje

Podoba Ci się ten artykuł? Udostępnij go!

Dodaj komentarz

Komentowanie dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników.
Pola oznaczone gwiazdką * są obowiązkowe.

0 Komentarzy