Wiadomości mieszkaniowe

Marcin Moneta

Marcin Moneta

Nieruchomości - Finanse - Porady

1 czerwca 2020

Oddaj swój głos!

Średnia ocen 3/5 na podstawie 3 głosów

Odzyskiwanie wody

Sprawdzamy, jak działają rozwiązania odzyskujące wodę i jaki jest ich koszt! Przeczytaj!

Odzyskiwanie wody

Instalacje do odzysku wody w mieszkaniach i domach jednorodzinnych już w perspektywie 10 lat mogą być technologią powszechną, a kto wie czy nie obowiązkową. Zmiany klimatyczne i rosnący deficyt wody będą wymuszały takie posunięcia. Dlatego ci, którzy chcą odzyskiwać wodę, co wiążę się nie tylko ze świadomością bycia proekologicznym, ale i z konkretnymi oszczędnościami oraz zwiększeniem wartości nieruchomości, mogą zastanowić się nad zamontowaniem takich systemów już teraz. Zwłaszcza, że coraz więcej samorządów oferuje pieniądze na tego typu rozwiązania.

Technologie takie jak odzysk deszczówki, wykorzystywanej później choćby  do spłukiwania toalet, są już powszechnie stosowane w nieruchomościach komercyjnych, takich jak biurowce. Te zresztą są certyfikowane jako nieruchomości „zielone” i „inteligentne” właśnie ze względu m.in. na takie instalacje.

Oprócz deszczówki w inteligentnych budynkach odzyskuje się też wodę szarą, a więc powstałą po praniu, myciu, kąpieli. Nawet 80 proc. wody ściekowej może być z powodzeniem traktowane jako woda szara, a więc nadająca się do ponownego wykorzystania (nie do picia, gotowania).

Dlatego instalacje pozwalające ponownie korzystać z wody, oznaczają wymierne oszczędności. Co wchodzi w grę i ile to kosztuje?

 

Nie przelewać w próżne

Najprostsze sposoby wykorzystania ponownego wody znamy od dziesięcioleci. Wąż z pralki, włożony do toalety to właśnie taki sposób – siermiężny ale spełnia zadanie. Idea, która za tym stoi jest taka sama jak za zaawansowanymi instalacjami.

Na świecie coraz częściej spotyka się  np. umywalki łączone z sedesami. Takie rozwiązania z powodzeniem przyjęły się choćby w Japonii. U nas wielu obywatelom może wydaje się to śmieszne, nieestetyczne i z pewnością nie jest jeszcze popularne, ale takie urządzenia sanitarne są dostępne, również w marketach budowlanych. Przykładowo – za umywalkę z sedesem do kupienia w jednej z popularnych sieci marketów zapłacimy niecałe 750 zł. To jedna z najtańszych ofert tego typu . Na drugim biegunie mamy  urządzenia typu sedes – umywalka o charakterze luksusowym, atrakcyjne designersko, traktowane jako element wystroju wnętrza, wyceniane nawet po kilka -  kilkanaście tysięcy złotych za urządzenie.

Rozstrzał cenowy jest ogromny, co wskazuje na to, że rozwiązania tego typu nie są jeszcze przyjęte na masową skalę. Czy opłaca się w nie zainwestować? Kompaktowe umywalko-sedesy pozwalają znacznie zaoszczędzić przestrzeń, ale takie rozwiązania to też konkretna oszczędność na rachunkach.

O ile? Szacuje się, że dziennie Polacy zużywają 100 – 140  litrów wody. Z tego na spłukiwanie  toalety „idzie” aż  ponad 30 litrów wody na osobę dziennie  (jedno skorzystanie równia się 5 – 10 litrom zużytej wody w zależności od typu toalety). Na spłukiwanie wody w sedesie  „idzie” więc nawet około 30 proc. dziennego zużycia. W celach kulinarnych używamy na przykład tylko kilka litrów wody dziennie.

Tak więc samo bardziej racjonalne używanie toalety pozwoliłoby zaoszczędzić nawet 20 – 30 proc. z rachunków za zimną wodę.

Oszczędnościowym rozwiązaniem nie muszą być gotowe toaleto-umywalki, ale i instalacje hydrauliczne doprowadzające wodę z umywalki (pralki, prysznica) do sedesu. Coraz częściej spotyka się tego typu montaże.

Odzysk wody szarej

40 litrów wody zużywa pralka podczas jednego cyklu, pod prysznicem w zależności od upodobań, rodzaju słuchawki, strumienia wody, czasu i przerw na namydlanie zużywamy od 30 do nawet 100 litrów wody.

Ta woda może z powodzeniem wrócić od obiegu – nie tylko do spłukiwania toalety, ale również do mycia podłóg, naszego samochodu, czy podlewania ogródka. Woda szara, przepuszczona przez instalację, która ją oczyszcza, jest minimalnie zabrudzona – nie nadaje się oczywiście do spożycia czy kąpieli, ale do innych celów – jak najbardziej.

Instalacja do odzysku wody szarej polega na równoległym „orurowaniu” mieszkania. Z odpływów w prysznicu, czy zlewie idą rury, odprowadzając wodę do napowietrzonego zbiornika. Tam za pomocą filtrów jest oczyszczana z bakterii i wirusów, następnie po oczyszczeniu trafia do kolejnego zbiornika z którego jest transportowana np. do toalety.

Oczywiście instalacja z wodą pitną i ta z wodą szarą nie mogą się mieszać ze sobą, tak jak i sama woda. Najłatwiej i najtaniej zamontować coś takiego w nowobudowanym domu, ale da się też to zrobić w budynku już istniejącym.

Ile wody można zaoszczędzić? Najczęściej przywołuje się liczbę około 50 litrów dziennie na osobę, lub nawet połowę dziennego zużycia wody pitnej. Co to oznacza w praktyce?

Zakładając, że przeciętny Polak zużywa niecałe 35 metry sześcienne wody rocznie (35 tys. litrów rocznie a więc 100 litrów dziennie),  metr sześcienny zimnej wody  (a więc kubik) średnio w skali kraju kosztuje około 10 zł plus co najmniej kolejne 10 za podgrzanie (ciepłej wody zużywamy około 55 – 70 proc. dziennego całego zużycia wody), oznacza to że roczne rachunki za wodę na jedną osobę wynoszą około 700 zł. Przy czteroosobowej rodzinie daje to 2800 zł na rok. Zakładając, że dzięki instalacji wody szarej można odzyskać nawet połowę kosztów daje to 1400 zł w kieszeni. Brzmi obiecująco, ale co z nakładami, jakie trzeba ponieść?

Na dzień dzisiejszy, przy jeszcze nie upowszechnionym rozwiązaniu tego typu, trzeba się liczyć z wydatkami rzędu kilkunastu do 30 tysięcy złotych. Jest to sporo, i oszczędność wody choć oczywiście duża nie zbilansuje nam tego przez wiele lat, zwłaszcza, że taką instalację trzeba też serwisować, co wiąże się z kolejnymi nakładami. Takie rozwiązania na razie sprawdzają się instalowane w wielkich budynkach – np. biurowcach, hotelach itp. Na małą skalę – dla „Kowalskiego” jest trochę gorzej. 

Nieco inaczej jednak wygląda sprawa, jeśli spojrzeć na nią perspektywicznie. Zakładając, że zmiany klimatyczne będą postępować, podobnie jak deficyt wody, za kilkanaście lat takie instalacje mogą stać się wymogiem. Nieruchomości, które je posiadają. będą specjalnie premiowane.

Kolejna sprawa to łączenie źródeł odzyskiwanej wody. Już dziś można starać się o pieniądze na wykorzystanie deszczówki. Z kolei połączenie recyklingu wody szarej i odzysku wody deszczowej zwiększa wydajność takiej instalacji.

Wykorzystanie deszczu

Szacuje się, że 20 minutowa ulewa padająca na dach domu o powierzchni 120 mkw. równa się około 360 litrom wody.  Z dachu o powierzchni 100 mkw. można rocznie uzyskać nawet 60 m3 wody rocznie. To 2/3 tego, co zużyje kilkuosobowa rodzina. Woda deszczowa idealnie nadaje się do celów gospodarczych, zwłaszcza – jako woda miękka – do prania. Pozwala zaoszczędzić na proszku.

Po deszczówkę dziś sięgają już nie tylko właściciele i zarządcy dużych nieruchomości komercyjnych. To rozwiązanie coraz popularniejsze także w budownictwie jednorodzinnym (również wielorodzinnym deweloperskim), zwłaszcza że coraz więcej samorządów dopłaca do instalacji przechwytujących wodę deszczową, jako jedną z form coraz potrzebniejszej tzw. małej retencji. Szacuje się, że nawet około 80 proc. wody używanej do celów gospodarczych można zastąpić deszczówką.

Źródło: ekodren.pl

Najprostszym sposobem gromadzenia deszczówki jest podłączenie zbiornika do systemu rynnowego. W takim układzie dostajemy niefiltrowaną wodę, dobrą np. do mycia samochodu, podlewania ogródka. Trzeba pamiętać o tym, że jakość wody w dużym stopniu zależy od rodzaju pokrycia dachowego. Najlepiej w tym przypadku sprawdza się dachówka. Pokrycie bitumiczne woda może ulec przebarwieniu i może nie nadawać się do prania, z kolei przy pokryciu z blachy będzie zawierała dużo związków metali – co również przekreśla jej użycie w pralkach czy ogrodzie. Z kolei dachy pokryte strzechą i tzw. zielone absorbują wodę. Większość jest wchłaniana bądź wyparowuje.

Co do zbiorników – do wyboru mamy, często stylizowane np. na antyczne – zbiorniki naziemne i te podziemne. Pierwsze zazwyczaj instalowane przy ścianach domu mają od 300 do 2000 litrów pojemności. Drugie – pod poziomem gruntu – np. pod wjazdem do garażu, mogą mieć nawet do 9000 litrów.

Jeśli planujemy używać wody nie tylko do podlewania ogródka czy mycia auta, ale również do codziennych czynności domowych, musimy oczywiście przepuścić kolejną instalację wodociągową, dlatego najlepiej robić to na etapie budowy domu. Deszczówka nie może się mieszać z wodą pitną. Jeśli zamierzamy wykorzystywać ją do celów domowych, musi być filtrowana. W bardziej zaawansowanych systemach czujniki i cała elektronika zbiornika „zadba” o to, by deszczówki nie było za dużo. W takim przypadku odeśle ją do kanalizacji. Wodę deszczową natomiast za pomocą pompy elektrycznej pod ciśnieniem wprowadzi do instalacji w budynku.

Ile to kosztuje?

Szacuje się, że - przy nowoczesnym zbiorniku podziemnym z systemem filtracji oraz z  podwójną instalacją, pozwalającą na korzystanie z takiej wody w celach gospodarczych w budynku – koszty takiej instalacji, przy zbiorniku o pojemności powyżej 4 tysięcy litrów,  będą zaczynać się od około 8 – 10 tysięcy złotych. Oczywiście wiele zależy od rozmiaru instalacji oraz przyjętych rozwiązań. Dodatkowym kosztem będzie jej serwisowanie.

Pytanie – czy i kiedy zwróci się inwestycja w deszczówkę? Często wśród szacunków pojawiają się wyliczenia mówiące o tym, że może być to opłacalne nawet w perspektywie poniżej 10 lat. Na pewno wiele zależy od zastosowanej technologii, poczynionych nakładów i wreszcie samego korzystania z tej wody.

Dobrą informacją jest fakt, że na instalacje odzyskujące wodę deszczową są pieniądze z najróżniejszych programów promujących małą retencję. Np. do 5 tysięcy złotych zwrotu kosztów inwestycji można  było odzyskać we Wrocławiu. W Krakowie na zbiorniki podziemne wsparcie wynosi nawet 10 tysięcy złotych. Podobnych programów w gminach w całej Polsce działań jest wiele.

Podsumowując – na pewno warto pomyśleć o jakiejś formie odzyskiwania wody. Rozwiązań jest bardzo dużo i przy odpowiednim dopasowaniu do potrzeb i możliwości gospodarstwa domowego mogą przynieść one konkretne oszczędności.

 

Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami z rynku pierwotnego,
polub nasz fanpage Mieszkaniowe Inspiracje

Podoba Ci się ten artykuł? Udostępnij go!

Dodaj komentarz

Komentowanie dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników.
Pola oznaczone gwiazdką * są obowiązkowe.

0 Komentarzy