Metraż czy lokalizacja?

Sonia Grodek

Data publikacji: 14.04.2014, Data aktualizacji: 11.05.2021

Średnia ocen 4/5 na podstawie 5 głosów

Metraż czy lokalizacja?
Drogie mieszkanie w tańszej dzielnicy czy tanie mieszkanie w bloku blisko prestiżowej lokalizacji?  Pochylamy się nad tym popularnym dylematem.

Według danych portalu RynekPierwotny.com mieszkanie w Śródmieściu Warszawy o powierzchni około 25 metrów możemy kupić średnio za 476 tysięcy złotych. Mieszkanie o takiej powierzchni na rynku wtórnym w tej dzielnicy to już ok. 250 tysięcy. Na Woli czy Ochocie za podobną cenę możemy kupić kawalerkę w nowym budownictwie, z portierem i ochroną w budynku. Które mieszkanie wybrać?

Papier kontra rzeczywistość

Warto wiedzieć, że choć niektóre dzielnice na papierze prezentuje się mniej prestiżowo, w rzeczywistości Wolę od Centrum niekiedy dzieli... zaledwie kilka metrów. Przykład? Warszawska ulica Świętokrzyska to w przypadku nowego budownictwa jeden z najdroższych adresów w mieście. Kilkadziesiąt metrów dalej znajduje się już Grzybowska, tańsza, bo teoretycznie położona na Woli. Czy jednak mieszkańcy Grzybowskiej zazdroszczą czegoś tym ze Świętokrzyskiej? Na pewno nie czynszu ani tego, że przy okazji budowy drugiej linii metra ich ulica została doszczętnie rozkopana i zablokowana na długie lata.

Bywa, że deweloperzy próbują sprzedać swoje mieszkania położone w gorszej dzielnicy sugerując, że to nadal ta lepsza część miasta. Tak było w przypadku jednego z inwestorów, który swoje osiedle na mało prestiżowym Gocławiu próbował ochrzcić od nazwy lepszej dzielnicy, położonej kilka kilometrów dalej. Dopiero po głośnych protestach wycofał się ze swojego pomysłu. Aby więc faktycznie dokonać dobrej inwestycji na styku dwóch dzielnic musimy mieć pewność, że wiemy, na terenie której znajduje się nieruchomość.

Czasem kamienica się opłaca

Kupno mieszkania w starszym, mniej prestiżowym budynku w dobrej dzielnicy może mieć swoje plusy. Jeśli mówimy o przedwojennej kamienicy blisko Starego Miasta czy Centrum, z czasem może ona zostać odnowiona, a my zyskamy piękne mieszkanie w najlepszym punkcie miasta. Tak często dzieje się w przypadku Wrocławia czy Poznania. Takie lokale mają zwykle niższe czynsze oraz wysokie sufity, co w nowym budownictwie jest rzadkie. Bywa jednak, że takie nieruchomości wymagają wielu kosztownych napraw.

Inaczej jest w przypadku bloków z wielkiej płyty. Te położone w centrum Warszawy czy Katowic już dziś często nie wyglądają atrakcyjnie, a z biegiem lat z pewnością nie przybędzie im urody. Dodatkowymi problemami są często: bezpieczeństwo (zepsute domofony i brak ochrony), uciążliwi sąsiedzi, niski standard. W takim wypadku poczucie, że mieszkamy w prestiżowej lokalizacji może nie wystarczyć. Pamiętajmy też, że lokale przy głównych arteriach czasem tylko w teorii są atrakcyjne. Z biegiem lat i rozbudową miasta hałas samochodów i rozwijającego się miasta może stać się nieznośny. Nowe budownictwo oferuje nam wewnętrzne dziedzińce, wyciszenie ścian czy okna od strony parku; w blokach nie zawsze możemy liczyć na podobne "luksusy".

Obrzeża dobrej dzielnicy

Dobrym pomysłem może więc być w tym wypadku kompromis: nowe budownictwo na obrzeżach "tej lepszej" okolicy. Jest duża szansa, że z czasem prestiżowa dzielnica się rozrośnie (pamiętajmy, że mówimy o perspektywie kilku dekad). Tak było choćby w przypadku warszawskiej Pragi Północ. Początkowo za atrakcyjne uważane były tylko lokale położone wzdłuż ulicy Ząbkowskiej; dziś ci, którzy kupili wtedy jeszcze stosunkowo tanie, nowe lokale na sąsiednich ulicach, mieszkają w modnym sąsiedztwie.

Uwaga na koszty eksploatacji

Jest jeszcze coś. W pożądanych dzielnicach z czasem wyrosną kolejne nowoczesne apartamentowce o zróżnicowanym standardzie. Na nasze mieszkanie w bloku możemy wtedy nie znaleźć kupca. Nawet, jeśli przeprowadzimy remont, do potencjalnych nabywców bardziej może przemówić strzeżone osiedle niż obskurny 11 - to piętrowiec. Samo utrzymanie mieszkania w budynku z wielkiej płyty może być droższe niż tego w nowym budownictwie - opłaty za ubezpieczenie są zwykle wyższe, do tego dochodzą nieefektywne, stare instalacje i okna czy konieczność wymiany drzwi na antywłamaniowe. Może się okazać, że choć lokal był tańszy, to wcale nie oszczędzamy.

O ile nie jesteśmy w sytuacji podbramkowej (np. szybko powiększająca się rodzina), nie warto wybierać większego metrażu w budynku z wielkiej płyty zamiast mniejszego lokalu w nowym budownictwie. Ten drugi łatwiej będzie nam sprzedać czy zamienić na większe mieszkanie, jeśli będzie taka konieczność. Jest też szansa, że jego wartość z czasem wzrośnie.

Subskrybuj RynekPierwotny.pl w Google News

PODZIEL SIĘ:

KATEGORIE:

OCEŃ ARTYKUŁ:

Komentowanie dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników.

    Artykuły powiązane

    Regionalne

    Rynek nieruchomości

    Wiadomości

    Wnętrza

    Inne

    Udostępnij
    Twoja przeglądarka nie jest obsługiwana

    Nowa odsłona RynkuPierwotnego została stworzona w oparciu o najnowsze technologie zapewniające szybsze działanie serwisu i maksymalne bezpieczeństwo. Niestety, Twoja aktualna przeglądarka nie wspiera tych technologii.

    Sugerujemy pobranie najnowszej wersji jednej z poniższych wyszukiwarek: